Uważaj o czym marzysz, bo może się to spełnić.


Blog modowy, blogiem modowym. Zostawiłam sobie jednak furtkę na przemyślenia w zakładce "lifestyle". Zauważyłam, że lubicie czytać te moje wywody i wywiązuje się z tego ciekawa dyskusja. Kolejny temat, który ciągle jest obecny w moim życiu to potęga podświadomości. Durne, powiecie. Nic takiego nie istnieje, od samego myślenia świat się nie zmieni. Właśnie od takiego gadania nic się nie zmieni, albo zmieni się na gorsze. Ale od początku. 

Rok temu przeczytałam książkę Josepha Murphy "Potęga podświadomości". Sięgnęłam po nią, bo źle się ze sobą czułam i potrzebowałam jakiegoś wytłumaczenia mojego samopoczucia. Byłam negatywnie nastawiona do życia, ciągle na nie. Mój stres panował nade mną i nie potrafiłam sobie z nim poradzić. Wzięłam więc w rękę tę niebieską książeczkę i zaczęłam czytać. Brzmiało to na początku jak sekciarskie dyrdymały, ale stwierdziłam, że nic nie tracę stosując się do rad autora. Jeśli nie wiecie o co chodzi w potędze podświadomości to koniecznie zapoznajcie się z tą pozycją. Ja opowiem Wam pokrótce na czym polega ta metoda. Rewolucyjne techniki doktora Murphy’ego opierają się na sprawdzonej zasadzie: Jeśli uwierzysz w coś bez zastrzeżeń i możesz to zobrazować w swoim umyśle, twoja wiara stanie się rzeczywistością.


Po przeczytaniu tej książki, moje podejście do życia zmieniło się o 180°.  Zaczęłam afirmować, wizualizować swoje marzenia, te małe i te duże, oraz przestałam się zamartwiać. Znów, brzmi to dziwnie i śmiesznie. Moje koleżanki odstawiały podśmiechujki, kiedy mówiłam o bogactwie, spokoju i braku problemów. Ja jednak starałam się wierzyć we wszystko, co wkładałam sobie do głowy. I wiecie co? Zadziałało!
Przestałam wmawiać sobie, że coś się nie uda, że wszystko może się spieprzyć. Zamiast tego powtarzałam jak mantrę słowa: zawsze i wszędzie wszystko mi sprzyja. Moje podejście do życia jest pozytywne, wierzę w swoje myśli i uważam na to o czym myślę i o czym marzę. 
W sierpniu szukałam nowej pracy. Podczas spaceru po Saskiej Kępie powiedziałam mojemu chłopakowi, że w zasadzie chciałabym tu pracować, bo mam blisko do domu i okolica jest wspaniała. 2 tygodnie później dostałam posadę w agencji PR, której biuro mieści się w domu na Saskiej Kępie. Moja podświadomość poprowadziła mnie właśnie tam, gdzie chciałam. 

Podobna sytuacja miała miejsce już jakiś czas temu. Było krucho z kasą. Zapowiadało się, że do końca miesiąca będę jadła chleb z musztardą (te wyprzedaże w Sephorze są zbyt kuszące ;). Zamiast jednak mówić, że nie będę miała za co zapłacić za mieszkanie, wmówiłam sobie, że pieniądze lubią być wydawane i że same przyjdą do mnie. Tydzień późnej dostałam płatne zlecenie. Moja mama powinna wiedzieć coś na ten temat, bo bardzo często, gdy brakuje jej pieniędzy, sprowadza zlecenia myślami ;).
To wszystko brzmi jak opowiastki wróżbity Macieja, ale ja sama tego doświadczam. Zamiast mówić, że nie mam pieniędzy na wakacje, wyobrażam sobie siebie w samolocie i planuję co zobaczę w wymarzonym miejscu. 


Warto też wiedzieć, że tak samo jak pozytywne myśli, tak też negatywne wyobrażenia się spełniają. Nie martwcie się na zapas, nie załamujcie się chorobą i nie stresujcie bez potrzeby. Przeszłam przez to wszystko i bardzo chętnie się tego pozbyłam. 
Jeszcze jakiś czas temu mój stres powodował ostre nerwobóle. Kiedyś z powodu podświadomego stresu (tak naprawdę nie miałam się czym stresować) przeleżałam w łóżku cały dzień nie mogąc nabrać oddechu. Nerwy doprowadzały mnie do płaczu i załamania. Często sięgałam po tabletki na uspokojenie. A wystarczyło zmienić podejście. Kto by pomyślał, że to takie proste! W sierpniu, przed rozmowami kwalifikacyjnymi miałam luz w gaciach. Owszem pojawiała się lekka trema, lecz powtarzałam sobie, że nie mam się czym stresować. Wiedziałam, że nie szukam desperacko pracy, a zależy mi na posadzie, która spełni moje oczekiwania. Pracę znalazłam szybko, bo wiedziałam, że znam się na tym co robię i że będę dobrym i wartościowym pracownikiem.
Co Wam szkodzi? Spróbujcie myśleć pozytywnie, wizualizować Wasze marzenia i sięgać po to co się Wam należy. Zasługujecie na wszystko o czym śnicie. Bo niby czemu nie! Kto bogatemu zabroni? :D
Jeśli chcecie poznać więcej inspirujących tekstów i filmów, które pomogły mi zmienić nastawienie to dajcie znać. Chętnie podzielę się z Wami ciekawymi materiałami.
XOXO Domi :*

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Nie czytałam „potęgi podświadomości”, ale zdecydowanie mogę się zgodzić, że wizualizacja marzeń/ celów świetnie pomaga w ich osiąganiu.

    Kilka dobrych lat temu, udało mi się dojść do tego, kim chce być, co jest dla mnie ważne i jak wyobrażam sobie siebie w przyszłości. Ta ogólna wizja, co jakiś czas podpowiada mi, jakie są moje mniejsze cele, które są stopniami w osiąganiu tych większych założeń. I tak wszystko po kolei się spełnia. Chciałam dostać się na konkretny kierunek ekonomiczny- dostałam się. Chciałam przeprowadzić remont swojego mieszkania w konkretny sposób- done. Chciałam kupić swojego pierwszego Mac’a za w całości własnoręcznie zarobione pieniądze- done. Chciałam jak najszybciej zacząć swoją karierę w branży- jestem najmłodszym pracownikiem w firmie. Chciałam spotkać partnera, z którym mogłabym spędzić całe swoje życie, na dobre i na złe- done. Tego jest mnóstwo i są to zarówno mniejsze i większe pragnienia.

    Wizualizując swoje marzenia i pragnienia, z mojego doświadczenia prędzej czy później, stają się one realne i dzieją się w czasie rzeczywistym. Takie nakreślenie drogi, jakoś nas podświadomie czy świadomie na tą drogę wprowadza. Oczywiście nie od razu, ale cierpliwość wynagradza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że masz swój sposób na spełnianie marzeń! Najważniejsze, żeby nigdy nie dopuścić do siebie myśli, że może być źle, albo coś może się zepsuć :) Niesamowite, że sama doszłaś do tego, aby całkowicie wierzyć w swoje marzenia i wizualizować cele. Good job :) Powodzenia w realizacji najskrytszych pragnień <3

      Usuń

Flickr Images