Let's go to the beach, each let's go get away.

  Tegoroczne wakacje spędziłyśmy wraz z całą rodzinką na chorwackiej wyspie Ciovo. Cudowny klimat, w którym spokojnie mogłabym żyć pozwolił nam odpocząć i podładować akumulatory. W każdym ogrodzie rosły krzewy oliwne, mandarynki, wszechobecne figi i moje ulubione granaty (z chęcią zamieniłabym je za nasze jabłka i śliwki). Niezawodna pogoda umożliwiła nam korzystanie ze wszystkich wakacyjnych ubrań i zestawianie je w kurortowe looki (cokolwiek to połączenie słów oznacza). Nasza miejscowość, a mianowicie Okrug Gornij znajdowała się 1,5 km od miasteczka Trogir, w którym przebywaliśmy regularnie ze względu na zachwycające stare miasto, piękny port i pachnące małe knajpki, które były upchane  między ciasnymi uliczkami. O jedzeniu napiszę więcej w kolejnym poście. Nasze wakacje minęły spokojnie, plażingowo, spacerowo, jedzeniowo. Nurkowanie i wygłupy w Adriatyku, który jak to powiedziała Iga był ombre turkusowy, wieczorne spacery i tańce w barach na plaży. Bubiels wróciły opalone i usatysfakcjonowane :)

                                               
                             widoki z naszego balkonu










a pizzę jadłyśmy z Zarze xD







 Port w Trogirze
                           The youngest Bubiel
                       Było też bazarowo-designersko
                            I bazarowo-czosnkowo
                       A to nasza miejscowa plaża

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Uwielbiam taki klimat. Co prawda w Chorwacji nie byłam, ale widzę, że bardzo by mi się tam spodobało. No, może plaża mogłaby być mniej zatłoczona ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plaża nie była zatłoczona, było spokojnie, czyściutko i nie było ściśku :)

      Usuń
  2. Marzy mi się wyjazd na Chorwację i pewnie w przyszłym roku się wybiorę. Jesteście prześliczne ;) Bardzo lubię tu wracać. Dodaje do obserwowanych! ;) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images